Siem w ostatniej rozpisce...
w tym roku :D
Wypadło na Catty, bo jest ona ubrana tak jakoś sylwestrowo-balowo.
Kotołaczkę przywiozła mi Gosia aż ze Szwajcarii! Była ładna promocja na BYBY i ją sprzedawali za 10 franków czyli ciekawa cena.

Pudełko ma uszkodzenie, ale nie wiem czy Gosia już taką kupiła czy zgniotła się w podróży :D

Nie ma to jak wybieranie lalki przez profesjonalistę, a nie pierwszą z brzegu z magazynu. Catty ma idealny makijaż i pięknie rozmieszczone pasemka.
"Zbroja" lalki jest świetna, tylko ja bym usunęła te wielgachne naramienniki.
Sukienka mnie zdziwiła, bo nie jest to sukienka, a tunika ze spódniczką.
Stojak niemal identyczny do pozostałych Boo Yorczanek, jednak kotołaczka ma srebrny uchwyt, a nie przezroczysty.

Jak wyjęłam lalkę to stwierdziłam, że ma fatalny kolor włosów. Odebrali Catty jej magentowe kudły i dali te od Rochelle. Jednak Rachela ma nadal swoje oryginalne budyniowe włosy :D Widać, że każda ma inny odcień.

Fota zbiorowa.
I laski poszły bawić się na sylwka :D
Dziękuję za uwagę i PoZdrawiam