Siem!
Trochę się zeszło od ostatniego posta. Powoli kończą się sesje lalek które już opisałam, tak właściwie została jeszcze tylko jedna.
Ale dzisiaj będzie nie tylko lalka, którą jest Gilda, ale też relacja z wypadu do Lunaparku. Jednak najpierw Złota Łania.
Zdjęć jest mało, ale to był ostatni dzień i pomysł mi się kończyły, a po za tym strasznie wiało i było zimno.
Następny punkt programu to reklama handlowa.
Robiąc rysunek odpowiadający temu co stanie się 24 lipca odkryłam, że na arcie Ana nie posiada kolczyków! Tak to być nie mogło więc wykombinowałam coś co ona kocha, chyli książki. Rysunek zrobiłam więc i duży odpowiednik powinien takie mieć.
Dużo się nie zastanawiałam - wygrzebałam materiały i zabrałam się za robotę.
A oto efekt:
Jeśli ktoś byłby zainteresowany posiadaniem takich to proszę pisać.
Oczywiście nie będą identyczne, bo Ania ma specjalnie sygnowane :D

Lunapark do którego jechałyśmy był w Zatorze czyli podróż autobusem do Katowic, potem do Zawiercia i następnego dnia w końcu do Zatoru.
Będąc w Katowicach nie mogłam odpuścić wizyty w sklepach zabawkowych.
Byliśmy w "FIDO" a tam to:
Zanim doszlismy do lalek minęliśmy pluszaki. Znalazłam Szeregowego z Pingwinów i już mu chciałam robić zdjęcie ale dojrzałam Rico. Rico jest najlepszy (Ka-Boom?)
Jeszcze był Szczerbatuś i Donek. Mój pierwszy chłopak :D Jak ja za dzieciaka to kochałam. (i do teraz)
A teraz już lalki:
Lizzy podbiła ceną.
Dex w nowym pudełku, ogołocony był droższy od tego starego. Fack logic.
Promocja na domek z Lizką.
I coś co mnie wbiło w ziemię!
Jak tylko zobaczyłam to chwyciłam ją i dzwonię do synka. Stwierdził, ze z bólem serca jednak zrezygnuje z niej.
Mam pytanie: Czy wszystkie Franki z reedycji z 2013 roku mają takie łapki? Wydaje mi się, że Basici mają normalne standardowe paluszki.
Przed wejściem do sklepu była taka gablotka. Ta łódź się nawet ruszała! Słodkie smoczki :3

No i dobijamy do wypadku do Energylandii.
Najpierw była podróż sześciogodzinna autokarem [czyt. głupawki, obgadywanie wszystkich i wszystkiego, czytanie starego i nowego MH (ach wspomnienia) i parę samojebek]
Foch był pozorowany, rzeczywiście się nie pokłóciłyśmy :D
Mapa - to było naprawdę duże.
Anubisiki i piramidka :3
Krzyknęłam do Ani "Zrób mi zdjęcie z Anubisikiem!"
Wyglądamy prawie identyczne, tylko ja mam mniejszy "sześciopak" :D
I na "Cleo"
(że też ja to publikuje, serio mi odwala :D)
Łaziłyśmy po tym parku a ja szukałam ślimaków. Były krety i gąsienice to i ślimuk musi być. I był!
Fota ze ślimaczkiem. Ania też chciała, skubana... Moje ślimaki :D
Wielkie grzyby i dziury. Stwierdziła, ze jak w Alicji w Krainie Czarów to zapytałam się jej czy wie jak wygląda syn Alicji i córka Białego Królika.
Spotkaliśmy nawet babcię Patryka.
Taki powstałby dialog między jego ojcem i babcią:
-Oj, co mamusia taka sztywna?
-Od tego stania jakoś korzenie zapuszczam.
Jeszcze mnie za nogawkę złapała jak wychodziłyśmy.
Najpierw babcia Patryka, teraz krewni Abbey. Oj działo się.
Pingwinki! Kowalskiego brakuje.
Ośmiornica z mieczem. Musiałam mieć tego zdjęcie.
Przerwa na mózgomróz.
Było tak diabelsko gorąco, a zapowiadali odwrotnie.
Myślałam, że nie będzie słońca to w ogóle się nie posmarowałam niczym. Opaliłam się! <płacz> Jakie szczęście, że miałam koszulę. Ania tak się zchajcowała, że aż babka z obsługi nad nią ubolewała. (Łączmy się z nią w bólu)
Przy wejściu na jedną z kolejek mijaliśmy takie cudeńka.
Predek i jego szkielecik :3
Początek to nic, teraz zaczyna się świetnie.
Zakrwawione narzędzia i mózgi - mój raj.
Nawet była dłoń Asasyna! Tylko nie ta ręka, heheh
Stetoskop ♥
Kolejny smoczuś i ślimaczek.
Przejście do Roller Coastera wyglądające jak dżungla.
Gofer na patyku :D Jak przeczytałyśmy to na tablicy to musiałyśmy kupić.
Ostatnie zdjęcie robione tuż przed wyjściem. Współczuję tym maskotkom (panicznie się tego boję, taki lęk od dziecka) ale im współczuję. Pan Lew miał już naprawdę dosyć :D
Zabawa była tak fantastyczna, że wróciłam z takim gratisem. Noga cała w siniakach, aż po samą kostkę.
Ten właśnie rysunek powstał przed wyjazdem.
A takie zdjęcie na wyjeździe. (Błagam Ania, nie zabijaj mnie za to, że to wstawiam)
Wypad udał się, ale jestem trochę zawiedziona tak małą ilością Roller Coasterów i tych urządzeń co urywały łeb. Było ich zaledwie 5.
Wszystko co miałam do przekazania to przekazałam.
Następnym postem możliwe, że będzie sesja z Mazur i muszę wreszcie zabrać się za fotki Mari i Lorny.
PoZdrawiam
PS. Przypominam o konkursie. Zastało mało czasu a prac otrzymałam niewiele.