29 września 2016

Monstrualna Rozpiska cz. 120 McKeyla McAlister - Project Mc2


Siem-a! 
Wstęp oczywiście musi być obszerny jak na takie zjawisko jakie gosci na mej półce. 
Zaczęło się od zobaczenia jej w warszawskim TK Maxxie. Niby ładna z pyszczka była, ale ja przecież nie zbieram innych lalek poza tą moją skromną elitą. 
Chcicę na nią dostałam po obejrzeniu zdjęcia jakie wstawiła jedna z dziewczyn na grupie fejsowej. Za dwa dni chyba, czy coś koło tego pojechałam do swojego sklepu i przywiozłam ją ze sobą. 

Oczywiście jak opowiedziałam o tym, że chcę ją kupić Gosi ta się zaczęła ze mnie śmiać, bo parę miesięcy wcześniej zarzekałam się że to nie dla mnie. I tak serialu nie oglądam i raczej nie będę. Na bieżąco z seriami nie jestem wcale. Wiem tylko tyle, że większość tych lalek to paralityczki. 

Jest to chyba 3 lalka jaką pamiętam którą otworzyłam tego samego dnia co przyniosłam ze sklepu. 
Serio miałam na nią chcicę. 

Znalezione obrazy dla zapytania McKeyla McAlister

Lalkę otrzymałam: 1 września 2016
Cena: 54,99
Stan: Nowa
Pudełko: Są angielskie napisy






Tył pudełka jest specjalnie przygotowany, aby rozerwać go i wyjąć wkład z lalką. 
Jeśli nie muszę to pudełka nie niszczę, to wiecie prawda? :D



Do lalki dostałam się od przodu. Wymontowałam szybkę i już jakoś się zaczęło rozkładać. 



Ręka przyszyta do spodenek. Genius.




Wyznaczanie iksa jakąś pokrętną metodą. No błagam. I to one uważają się za "bystre" a ja anty-matematyk, bym zrobiła to szybciej i łatwiej. Echhh



Ręka przyszyta do spodni? To nic. Włosy również :D


Kapelusik przymocowany do głowy ośćmi. Problem tylko taki, że te ości są pod wstążką i nie da się ich usunąć. 
Do środka była napchana jakaś bibuła chyba po to, aby się nie wgniótł. 







Miałam problem z włosami, bo chciałam je upodobnić do tych jakie ma aktorka, ale za diabła nie wiedziałam jak mam to zrobić bez pomocy lokówki. Wyszło takie coś po zapleceniu jej trzech warkoczy. 




Kapelusik, który jest źle założony. Według fabryki powinna mieć go tak jak na tych zdjęciach. Wywnioskować to można po zakończeniu wstążki. 



A prawidłowo zakłada się go tak. 





Pierdzionek ma genialny. 



Buty z sygnaturą niczym u Everek. I prawidłowo. Przynajmniej się nie mieszają. 
Skarpetki za to nie są zszyte na palcach i można je podciągnąć wysoko.  


Rozwala mnie ta książka która jest pokrowcem dla tableta. Nie ma to jak pilne uczennice. 


Plecak nie był dobrze sklejony i trochę go rozerwałam jednak jest to wielki plus, bo mogę do nieco schować ten majdan. 


Grzebyk ma imitować kolbę Erlenmeyera i bagietkę na której jest wszędobylskie Mc2. 


Stojak bardzo prosty ale lepszy od Monsterkowych. Uchwyt można zniżać tak jak się chce i nie ma oporów. Fakt, trzpień mógłby być grubszy i mniej gibotliwy, ale lalka trzyma się.  





Coś nie tak z jej przedramionami - są płaskie!



Dziura w palcu na pierścionek :D


Lalka nie ma możliwości obracania nogi w kolanie. Niby my też nie, ale mamy ruchome kostki. 


 

Okulary Ghoulii jak widać idealnie pasują. 


Pożyczyłam od mamy bluzkę z "sofą". Tak pięknie się komponowały razem. 


Sówka dostała kapelusik :3



Jest to zapewne moja pierwsza i ostatnia lalka z tej serii. Jednak cieszę się, że ją mam, bo genialnie pozowała do zdjęć. 

Do następnego posta zapraszam niebawem. 
PoZdrawiam